Edukacja

Jagoda Gutowska

Prowadzę badania na temat szkół demokratycznych w Polsce.

Szkoła demokratyczna (wolnościowa, wolna szkoła) mimo swej prawie stuletniej tradycji w Polsce istnieje dopiero od 2013 roku. Stanowi ona alternatywę dla szkoły publicznej: nie podlega systemowi oświaty, nie realizuje programu nauczania MEN, pozostaje poza nadzorem kuratorium. Formalnie funkcjonuje jako prywatna działalność gospodarcza, stowarzyszenie lub fundacja. W świetle polskiego prawa edukacja demokratyczna jest tym samym, co edukacja domowa (art. 16 ust. 8 do 14. ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty). Wszystkie dzieci obowiązuje coroczny egzamin z podstawy programowej, którego zaliczenie jest warunkiem kontynuowania nauki poza murami szkoły systemowej.

W wolnej szkole nie ma lekcji, dzwonków, klasówek, wykwalifikowanych nauczycieli. Dzieci robią to, na co mają ochotę, rozwijając swoje umiejętności i talenty w sposób naturalny. Uczniowie i pracownicy mają równe prawa i taki sam głos w ich ustanawianiu.

Filozofia edukacji demokratycznej zakłada, że dzieci mają wrodzoną ciekawość świata i zdolności, które same wiedzą jak najlepiej rozwijać. Nie ma takiej aktywności, podjętej przez dziecko z jego nieprzymuszonej woli, która byłaby bezsensowna lub uznana za marnotrawienie czasu. W szkole wolnościowej dzieci uczą się odpowiedzialności, samodzielności i współpracy pod czułym okiem mentorów, którzy je wspierają i inspirują własnymi pasjami, a nie nadzorują i oceniają. Punktem docelowym nie jest sukces mierzalny testami lub pensją, ale wewnętrzne spełnienie i szczęście absolwenta.

W ramach badań rozmawiam z założycielami, mentorami i rodzicami, którzy tworzą mikrospołeczność dzieląc się doświadczeniami i środkami pomocowymi, ale także uczestniczą w zlotach ogólnopolskich i wspierają się za pośrednictwem portali społecznościowych. Rodzice współtworzą szkołę w takim samym stopniu jak ich dzieci, mają realny wpływ na to co się w niej dzieje, ale przede wszystkim podejmują ogromną pracę nad wcielaniem jej ideałów w życie domowe.

Pytam o to jak powstały szkoły, co oferują dzieciom, jakie trudności napotykają jej członkowie w związku z wdrażaniem filozofii w praktykę dnia codziennego. Interesuje mnie czym jest dla nich wolność i gdzie leżą jej granice, na czym polega demokratyczność ich szkół, jak rozdzielana jest odpowiedzialność, z czym wiąże się zaufanie do dziecka. Staram się określić co łączy badane przeze mnie szkoły, a co różni (a wbrew pozorom różni je więcej niż łączy).

___________________________________________________________________________

Karolina Krupa

Na początku studiów zainteresowałam się obecnym systemem edukacji w Polsce, a za tym szybko przyszła mi myśl, jak można by ten system ominąć. Tak zaczęły się moje badania nad homeschoolingiem w Polsce.

Dosyć szybko udało mi się skontaktować z pierwszą rodziną, która edukuje swoje dzieci w domu. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, a edukacja domowa może być wspaniałym pomysłem na życie, jeśli tylko posiada się wystarczająco dużo chęci. W rozmowach z rodzinami skupiam się na tym, że każda z nich jest zupełnie różna i działa na innych zasadach. Ciekawi mnie to, jak wygląda przeciętny „szkolny” dzień, czy trudno pogodzić lenistwo z obowiązkami, jak dużo czasu absorbuje homeschooling, czy zdawanie egzaminów raz na rok jest dobrym pomysłem oraz jakie są plusy i minusy edukacji domowej.

Chcąc mieć w głowie cały obraz sytuacji oraz poznać wszelkie opinie i powody takiego sposobu na życie, rozmawiam z obojgiem rodziców, nawet jeżeli jedno z nich nie uczestniczy aktywnie w edukacji dziecka. Nie chcę też ograniczać się do rodzin z mojej okolicy. Odwiedzam rodziny w całej Polsce, dojazd nie stanowi problemu, a często jest też dobrą przygodą.

Oto opinia jednej z mam edukujących domowo:

„Jak się wchodzi na stronę Ministerstwa Edukacji Narodowej to właściwie wydaje się, że mamy idealną edukację, nic dodać nic ująć, same sukcesy i to na każdym polu. No to ja uważam, że to jest nieprawda, że jest bardzo dużo w edukacji do zrobienia, z drugiej strony uważam też, że system po prostu nie jest w stanie przeskoczyć sam siebie i jeżeli ktoś chciałby, żeby dziecko było lepiej wykształcone niż w systemie, no to powinien się za to brać”.